niedziela, 29 grudnia 2013
Wiedziałam, wiedziałam....
i nic mi to nie dało. I tak przez święta przytyłam i tak. No fakt, jedzonko było pycha i szkoda było nie jeść, a ten chochlik w głowie ciągle kazał na serniczek zerkać, na czekoladę, potem na sałatki z majonezem.... Efekt? 1,5 z powrotem wróciło. Do tego wcisnęłam się w sukienkę, owszem, tę niebieską, ale okazało się, że jak ja w boki poszłam to ona od razu też, i od razu na długości zeszło i teraz muszę rzędy dorobić. Och prawie ze złości wczoraj rzucałam czym popadło. Nic, teraz czeka mnie intensywny "kurs zrzucania wagi" czyli płatki owsiane, jogurty, serki białe i sałata, brrrrr, a mogło być tak pięknie..... Dzisiaj doczepię ostatni zrobiony rząd i wstawię fotki, wyszło na serio fajowe. Nie sądziłam, że będzie tak ładne, jeszcze trochę dopracowania i wykończenia i..... powisi w szafie aż schudnę :D
sobota, 21 grudnia 2013
wtorek, 10 grudnia 2013
Przygotowania do Świąt
Zaczęłam od ciasta na pierniki, na takie zwykłe katarzynki oraz na holenderskie speculoos :) Oba przepisy znalazłam na najwspanialszym "słodkim" blogu jaki w życiu widziałam i czytałam, na http://www.mojewypieki.com/
Katarzynki leżakują od soboty. Speculooski od parunastu minut. Największy problem to zmielone goździki. Nie dorobiłam się jeszcze moździerza, więc zostały one utarte kulą w misce :) No nie był to "pyłek" ale i tak nieźle wyszło. Ciasto zawinięte w folię spożywczą trafiło do lodówki.
Przede mną jeszcze wiele świątecznych "wyzwań", ale co tam, czego nie robi się dla widoku pałaszujących z przyjemnością potrawy domowników :) Widok bezcenny.
ozdoby mam jeszcze od zeszłego roku, muszę je tylko wytargać z pudła, przeprać i znów wrzucić do krochmalu. A jak starczy czasu to może i co nowego udziergam :)
Katarzynki leżakują od soboty. Speculooski od parunastu minut. Największy problem to zmielone goździki. Nie dorobiłam się jeszcze moździerza, więc zostały one utarte kulą w misce :) No nie był to "pyłek" ale i tak nieźle wyszło. Ciasto zawinięte w folię spożywczą trafiło do lodówki.
Przede mną jeszcze wiele świątecznych "wyzwań", ale co tam, czego nie robi się dla widoku pałaszujących z przyjemnością potrawy domowników :) Widok bezcenny.
ozdoby mam jeszcze od zeszłego roku, muszę je tylko wytargać z pudła, przeprać i znów wrzucić do krochmalu. A jak starczy czasu to może i co nowego udziergam :)
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Dwie sroki za ogon czyli....
Wczoraj wróciłam do sukienki, przedostatnia koronka potrzebuje tylko ostatniego okrążenia. Do tego jeden rząd plus koronka i.... i robota syzyfowa czyli łączenie wszystkiego w całość.
równocześnie i też z doskoku powstaje summit. Idzie mi co raz lepiej, znaczy się nie potrzebuję już kartki :)
równocześnie i też z doskoku powstaje summit. Idzie mi co raz lepiej, znaczy się nie potrzebuję już kartki :)
czwartek, 28 listopada 2013
Wierszyk do przedszkola
Moje młodsze dziecię bardzo chciało wziąć udział w konkursie "GWIAZDECZKA" w przedszkolu. Warunek to przedstawienie przez dzieciątko wierszyka lub piosenki związanej ze Świętami Bożego Narodzenia. Ponieważ nie chciałam, by śpiewał kolędę, a do internetowych wierszyków jakoś nie mam przekonania to..... w chwili natchnienia napisałam dla nie go to :
Grudzień jest jak skarbona świnka,
jest w nim wszystko: i śnieg, i choinka
i niezapomniane dla nas święta,
a magia w nich zaklęta
uwalnia się przy stole,
gdy wszyscy w rodzinnym kole
życzenia sobie składają,
drobne podarki rozdają,
kolędy radośnie śpiewają
i cieszą się, mimo wszystko,
że Boże Dziecię na świat przyszło.
Grudzień jest jak skarbona świnka,
jest w nim wszystko: i śnieg, i choinka
i niezapomniane dla nas święta,
a magia w nich zaklęta
uwalnia się przy stole,
gdy wszyscy w rodzinnym kole
życzenia sobie składają,
drobne podarki rozdają,
kolędy radośnie śpiewają
i cieszą się, mimo wszystko,
że Boże Dziecię na świat przyszło.
poniedziałek, 25 listopada 2013
Summit
Wszyscy już chyba mają ten etap "szalowania" za sobą, dla mnie to dopiero odkrycie, ale nie zdajecie sobie sprawy jak wspaniałe odkrycie :) Zakochałam się w tym szalu od pierwszego wejrzenia. Drutami posługuję się jako tako, czyli umiem oczko prawe i oczko lewe. na szczęście Bogusia z maranciaków pomogła mi na spotkaniu w Poznaniu ogarnąć opis do tego szala i tak oto wygląda moja "droga przez mękę"
Niebieska sukienka na razie leży i odpoczywa, pozostał mi do zrobienia jeden rząd, dwie falbanki, i połączenie tego wszystkiego.
Niebieska sukienka na razie leży i odpoczywa, pozostał mi do zrobienia jeden rząd, dwie falbanki, i połączenie tego wszystkiego.
środa, 13 listopada 2013
Hurrraaaaa, moja pierwsza w życiu wygrana.....
ABA, na forum maranciakowym zrobiła rozdawajkę. I ja, nie mogę nadal w to uwierzyć, zostałam wylosowana i otrzymam wspaniały prezent. Nie powiem jaki, musicie wytrzymać. Wstawię fotki jak tylko do mnie dotrze. Mogę was zapewnić, że jest przepiękny, delikatny i zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia.
sobota, 2 listopada 2013
Misz masz....
Czyli wszystkiego po trochu. Zacznę od sukienki. Zamarzyła mi się kreacja na zabawę, której żadna z dam nie będzie miała, no i wpadłam po uszy. Podpowiedziany wzór o taki okazał się być w miarę łatwy, nawet jak dla mnie, początkującej w szydełkowaniu. Jedyny problem jak na razie to taki, że mając 4 rzędy, na fotce upięte tylko 3, nie umiem ich połączyć :(
Dwa podejścia już za mną i nic z tego, nadal zrobiona część sukienki w kawałkach. Do tego oglala też w kawałkach, bo popękały mi koraliki w pierwszym rzędzie i trzeba koniecznie liczyć i optycznie łączyć bo inaczej brzydko wychodzi, a do tego jedyna cieniutka igła pękła i nie mam czym przewlekać żyłki. Tak więc stoję z robotą w miejscu. Ehhh, jakby tu zorganizować sobie więcej czasu na dłubanki...
W czwartek było halloween dlatego i ja postanowiłam się wykazać. odłożyłam sukienkę i oglalę na bok i zabrałam się za strojenie domu dla moich chłopaków. Ponieważ starszego syna odwiedzał kolega no to poprzeczka wykonania dekoracji była podniesiona nieco wyżej :)
Oto menu na wieczór :D
Paluchy wiedźmy, zielona oranżada z oczami i straszne żelki. A na kolację parówkowe mumie :) Wszystko zniknęło ze stołu :D
Do tego masa girland z potworami
Chłopaki bardzo byli zadowoleni :D a to największy komplement na świecie :D
Dwa podejścia już za mną i nic z tego, nadal zrobiona część sukienki w kawałkach. Do tego oglala też w kawałkach, bo popękały mi koraliki w pierwszym rzędzie i trzeba koniecznie liczyć i optycznie łączyć bo inaczej brzydko wychodzi, a do tego jedyna cieniutka igła pękła i nie mam czym przewlekać żyłki. Tak więc stoję z robotą w miejscu. Ehhh, jakby tu zorganizować sobie więcej czasu na dłubanki...
W czwartek było halloween dlatego i ja postanowiłam się wykazać. odłożyłam sukienkę i oglalę na bok i zabrałam się za strojenie domu dla moich chłopaków. Ponieważ starszego syna odwiedzał kolega no to poprzeczka wykonania dekoracji była podniesiona nieco wyżej :)
Oto menu na wieczór :D
Do tego masa girland z potworami
Chłopaki bardzo byli zadowoleni :D a to największy komplement na świecie :D
czwartek, 29 sierpnia 2013
Pierwsza szydełkowa maskotka i pierwsze podejście do oglali :)
Od dawien dawna zazdrościłam moim koleżankom zdolności tworzenia czegoś dla dzieci różnymi metodami. Owszem, władam i szydełkiem, i igłą z nitką, a nawet maszyną do szycia ale.... zawsze coś tam było, że nie podejmowałam się takiego wyzwania. (Ostatnio jednak, jakbym bardziej uwierzyła w siebie i... powstał MINIONEK :)
Minionek został wydziergany na podstawie wzoru z bloga Stephanie
Oto i moje dzieło :D
A obecnie siedzę nad kolejną nowością, otóż próbuję zrobić oglalę. Na razie wygląda to tak, od początku
Minionek został wydziergany na podstawie wzoru z bloga Stephanie
Oto i moje dzieło :D
wtorek, 23 lipca 2013
Czasie, gdzie jesteś....
I znów nawaliłam, chociaż obiecałam wam, że coś napiszę...... ja nie wiem już skąd brać te wolne minuty. Człowiek ciągle w biegu praca - dom - praca..... Jeszcze trochę a zacznę w tej pracy mieszkać. Trochę rzeczy nowych udało mi się stworzyć, bo wymianka u maranciaków była. a i dałam radę wreszcie coś tak zupełnie dla siebie udziergać. To naszyjnik z kolcami, z czarnych koralików toho ze wzorkiem ze złoto - brązowych. Jak wrócę do domku to wstawię fotki. W plnach mam do tego kolczyki i branzoletkę, oczywiście o ile zdążę zrobić do wyjazdu na Przystanek Woodstock.
Z innych nowości to takie, że znów mam małe pipiaczki, jest ich 9, pod 3 mamusiami. A do tego od wpaniałej osoby, kochanej i cudownej Stefanii mam króliki, 3 sztuki. Znaczy się były trzy jak przyjechały, a od zeszłego tygodnia mam ich o 8 sztuk więcej. jedna króliczka urodziła maluszki, a druga niedługo będzie mieć swoje :)
Jak policzyłam to "pierzasty przyjaciół" w kurniku mam 43 sztuki ( w tym parę gołębi i bażanty), do tego 11 królików +? na dniach, dwa psy, jednego kota i jedną papugę...... No, chyba już mogę ubiegać się o dotację na prowadzenie małego ZOO :)
Z innych nowości to takie, że znów mam małe pipiaczki, jest ich 9, pod 3 mamusiami. A do tego od wpaniałej osoby, kochanej i cudownej Stefanii mam króliki, 3 sztuki. Znaczy się były trzy jak przyjechały, a od zeszłego tygodnia mam ich o 8 sztuk więcej. jedna króliczka urodziła maluszki, a druga niedługo będzie mieć swoje :)
Jak policzyłam to "pierzasty przyjaciół" w kurniku mam 43 sztuki ( w tym parę gołębi i bażanty), do tego 11 królików +? na dniach, dwa psy, jednego kota i jedną papugę...... No, chyba już mogę ubiegać się o dotację na prowadzenie małego ZOO :)
piątek, 3 maja 2013
Fotki nowych lokatorów :D
Oto maluszki, szcześliwa 13, no prawie szcześliwa, bo jeden ma "prywatne lekcje" po tym, jak przybrana mamusia usiłowała go "usunąć z tego świata". Ale ma się dobrze,
A tutaj kolejne maluszki "w drodze" termin 18 i 24 maja
A tutaj kolejne maluszki "w drodze" termin 18 i 24 maja
wtorek, 30 kwietnia 2013
Same zmiany
W miniony weekend nasza rodzina "powiększyła się" o kolejnych lokatorów. W małym kurniczku zamieszkało 13 kurczaczków wyklutych w inkubatorze. Po powrocie do domu postaram się wstawić fotki. Kolorki mają różne i wygląd późniejszy też :D
Nasz RIO zamieszkał teraz na lodówce. Biedulek był samotny a chłopcy, mimo iż z nimi w pokoju mieszkał, to i tak większosć czasu spędzali w dużym pokoju. Teraz Papug nie będzie sam popołudniami. Nie wiem tylko czy damy rade wytrzymać, jak zachce mu sie "drzeć ryja".... no ale zobaczymy. Na razie tylko domaga się gaszenia wiatła po 21szej, bo u chłopaków już po 20stej szedł spać.
Z robótek ręcznych nic się nie zmieniło. No może prawie nic. Zaczęłam serwetkę z tulipanami w pociągu na trasie Poznań-Warszawa-Poznań i.... zostały mi 3 okrążenia, by ją skończyć. NO i tak leży i czeka na wolny czas. Tylko, że teraz wolny czas "marnuję" robiąc w ogrodzie, potem padam zmęczona i.... nie mam już na nic siły. A tu trzeba jeszcze warzywniak do końca przekopac i posiać warzywka. Bratki czekają na wsadzenie w doniczki... ehhh jak ja mam te 24h rozciągnąć.
Nasz RIO zamieszkał teraz na lodówce. Biedulek był samotny a chłopcy, mimo iż z nimi w pokoju mieszkał, to i tak większosć czasu spędzali w dużym pokoju. Teraz Papug nie będzie sam popołudniami. Nie wiem tylko czy damy rade wytrzymać, jak zachce mu sie "drzeć ryja".... no ale zobaczymy. Na razie tylko domaga się gaszenia wiatła po 21szej, bo u chłopaków już po 20stej szedł spać.
Z robótek ręcznych nic się nie zmieniło. No może prawie nic. Zaczęłam serwetkę z tulipanami w pociągu na trasie Poznań-Warszawa-Poznań i.... zostały mi 3 okrążenia, by ją skończyć. NO i tak leży i czeka na wolny czas. Tylko, że teraz wolny czas "marnuję" robiąc w ogrodzie, potem padam zmęczona i.... nie mam już na nic siły. A tu trzeba jeszcze warzywniak do końca przekopac i posiać warzywka. Bratki czekają na wsadzenie w doniczki... ehhh jak ja mam te 24h rozciągnąć.
czwartek, 4 kwietnia 2013
Uffff zdążyłam z kolejnym obrazkiem
oto czwarty obrazek do kolekcji SAL
A jeszcze tyle rzeczy do nadrobienia. Przed Wielkanocą wykluły nam się kurczaczki, niestety z 30 jajek tylko 6 mamy. Ale teraz rosną jak na drożdzach. W sobotę zaczynam kolejną inkubację. Oj jak tylko znajdę wolną chwilkę to ponadrabiam wszelkie zaległości w opowiadaniu co u mnie. Obiecuję :D
A jeszcze tyle rzeczy do nadrobienia. Przed Wielkanocą wykluły nam się kurczaczki, niestety z 30 jajek tylko 6 mamy. Ale teraz rosną jak na drożdzach. W sobotę zaczynam kolejną inkubację. Oj jak tylko znajdę wolną chwilkę to ponadrabiam wszelkie zaległości w opowiadaniu co u mnie. Obiecuję :D
niedziela, 3 marca 2013
I znów w biegu...
Na śmierć zapomniałam o obrazku. Od wczoraj ciężko pracuję, by zdążyć go zrobić. Na szczęście się udało. Dzisiaj ukończyłam dzieło.
Przy okazji mogę się pochwalić pierwszym większym dziełem, bo ukończyłam szydełkową zazdrostkę. Bardzo chciałam mieć coś ładnego na wielkanoc :D
A dzięki koleżnace z forum www.forum.maranciaki.pl zrobiłam pierwsze frywolitkowe ubranko na jajka, oczywiście do święconki :)
Przy okazji mogę się pochwalić pierwszym większym dziełem, bo ukończyłam szydełkową zazdrostkę. Bardzo chciałam mieć coś ładnego na wielkanoc :D
niedziela, 20 stycznia 2013
Drugi obrazek ukończony....
Oto i ukończone dzieło :)
Drugi obrazek w ramach http://hanulek.blogspot.co.uk/2012/11/sal-lizzie-kate.html już ukończony. Zawzięłam się strasznie, by nie być znów na końcu :) Tym razem mam dzieło gotowe przed czasem. Z opublikowaniem czekam jednak do wyznaczonej daty :D
sobota, 19 stycznia 2013
Nowy mieszkaniec naszego domu
Warto marzyć, bo marzenia się spełniają. Ja zawsze chciałam mieć ptaki. Zaczęłam od kurek, a w zeszły poniedziałek zamieszkała z nami papuga, a raczej papug i ma na imię Rio. Jest to samczyk szkarłatki królewskiej. Młody, więc jeszcze ma kolor zielony. Jak zmężnieje, to zmieni go na pomarańczowo-czerwony :)
oto nasz słodziak
oto nasz słodziak
wtorek, 15 stycznia 2013
Pierwszy obrazek skończony
To już połowa stycznia a ja dopiero pierwszy obrazek ukończyłam. Zamieniłam jednak guziczki na koraliki ze srebrnym środkiem
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































