Oj porwałam się z motyką na słońce, porwałam... co mi ten sweter nerwów zjadł to moje ale... udało się dobrnąć do końca. Powiem wam jednak szczerze, że tak jak byłam nim zafascynowana u innych, tak po założeniu zafascynowanie padło... Jakoś tak nie mogę się do niego przekonać... mam zamiar zrobić mu guzik, zakupione już nawet. Może wtedy on do mnie "przemówi"....
Sweter na drutach 3,5
Plisa na drutach 4.0
Włóczka Alize Angora Gold Simli
Wena twórcza i ogromna pomoc "pobrana" od Pani Doroty z tego kursu
zaczynałam go magic ring szydełkiem, bo inaczej nijak mi nie wychodziło, potem kawałek na 3 drutach, no i potem już te fajowe z żyłką...
Tak powstawało to dzieło, drugi sweter drutowy w moim życiu.
niedziela, 7 maja 2017
piątek, 13 stycznia 2017
Mistrz
hihihi, wcale nie będzie o mnie. Chciałam pochwalić się moim starszym synem. Jak już kiedyś tam pisałam, młody gra w bilard, można powiedzieć, że zawodowo hihihi bo w drużynie z Poznania. Ostatnio zdobył pierwsze miejsce w lidze w Krotoszynie.
a teraz szykuje się do kolejnych zawodów w Poznaniu.
Młodszy syn też ma zamiłowanie do "kulek" a tak dokładniej to do jednej, trochę większej i dwukolorowej.
To ten w czarnym, i bardzo lubi swój numer w drużynie :)
a teraz szykuje się do kolejnych zawodów w Poznaniu.
Młodszy syn też ma zamiłowanie do "kulek" a tak dokładniej to do jednej, trochę większej i dwukolorowej.
To ten w czarnym, i bardzo lubi swój numer w drużynie :)
Spódniczka balowa
Mimo, iż nie mam córeczki dla której mogłabym takie cuda robić, powstała mała spódniczka, z falbankami. Pomysł zaczerpnięty z tego bloga "MANDZIULOWE PASJE". Ponieważ moja koleżanka baaaardzo mi pomogła, a raczej jej mąż mojemu niemałżowi, postanowiłam jakoś się odwdzięczyć. Mała chodzi do przedszkola i pomyślałam, że taka falbaniasta spódniczka przyda się na baliki czy występy.
Spódniczka powstała zadziwiająco szybko, aż sama byłam zaskoczona nastawiając się na długie dłubanie. Niestety jak to w życiu bywa, pech to pech, i nawet mój zapał do pracy - jakoś się wreszcie odnalazł - nie powstrzymał włóczki frilly przed nagłym skończeniem się. I tu chciaalbym podziękować Uli, wspaniałej maranciakowej pannie z Poznania, która bardzo szybciutko wysłała mi potrzebna włóczkę. Dobrze, że Ulka ma swój sklep internetowy, o taki "ZAMOTANE", i mogła mnie poratować.
A oto spódniczka. Starałam się fotografować etapami, ale jak już wpadłam w szał robótkowy, to ciężko nawet telefon było wziąć do ręki.
Spódniczka powstała zadziwiająco szybko, aż sama byłam zaskoczona nastawiając się na długie dłubanie. Niestety jak to w życiu bywa, pech to pech, i nawet mój zapał do pracy - jakoś się wreszcie odnalazł - nie powstrzymał włóczki frilly przed nagłym skończeniem się. I tu chciaalbym podziękować Uli, wspaniałej maranciakowej pannie z Poznania, która bardzo szybciutko wysłała mi potrzebna włóczkę. Dobrze, że Ulka ma swój sklep internetowy, o taki "ZAMOTANE", i mogła mnie poratować.
A oto spódniczka. Starałam się fotografować etapami, ale jak już wpadłam w szał robótkowy, to ciężko nawet telefon było wziąć do ręki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

