sobota, 29 grudnia 2012

niedziela, 16 grudnia 2012

Święta

   Zarażona przez innych maniaków robótek ręcznych postanowiłam też zrobić troszkę ozdób choinkowych szydełkiem. Dzwoneczki są po krochmaleniu. Aniołek też się suszy. Reszta aniołka suszy się na kaloryferze :) Jak już będzie cały to wstawię fotkę.

 

czwartek, 6 grudnia 2012

Zapomniałam się pochwalić :)

   Od " Świętego Mikołaja" oprócz słodyczy dostałam upragnioną gitarę :) juuupiiii. Teraz tylko trzeba przypomnieć sobie harcerskie czasy, wziąć śpiewnik do ręki, w głowie odszukać chwyty i.... Jazdaaaaaa. Zaszpanuję przed dziećmi :)

Świąteczne ozdoby

   Chcąc dorównać innym zdolniachom zabrałam się za robienie świątecznych ozdób na choinkę. Jak na razie, to mam 3 dzwonki bez serca (nie wiem jak je zrobić) i jedną gwiazdkę. W planach jeszcze kolejne dzwonki, by obdarować nimi koleżanki. Niestety, te co zrobiłam jeszcze nie są usztywnione, więc nie ma czym się chwalić.

W ferworze zakupów dałam sie namówić na dodatek specjalny do "przyjaciółki". Obrazek bardzo ładny, świeca na granatowym tle. Niby ma z tego wyjść efekt 3D. Dzisiaj to rozpakowałam, obejrzałam dokładnie i uznałam..., że do przyszego roku chyba się wyrobię. No kurcze blade nie mam zupełnie pojęcia, jak zatrzymac czas.... leci to paskudztwo między palcami jak woda w wodospadzie. Czy ktoś już wynalazł "czasorozciągator" ? Bardzo by się przydał....

Zapisałam sie również na różne CANDY. Sa to moje pierwsze tego typu zabawy. Nie sądziłam nawet, że kiedyś będę miała swojego bloga, a co dopiero brała udział w takich fajnych konkursach :) Z wiekiem człowiek nabiera pewności siebie.

A w domu? W domu szaleją zarazki. I te duże i te male.... i te niewidzialne też. Młodszy synek znów zakatarzony i kaszel mu dokucza, a starszemu febry wychodzą.... Faszeruję ich różnymi wynalazkami i z aptekli i domowej produkcji... Oby tylko na katarze i kaszlu się skończyło. Kilka tygodni temu brali już antybiotyki, bo obaj hurtowo mieli zapalenie gardła. Przy czym ich trzymało to 3 dni (oczywiście lekarstwa wzięli dłużej), a ja miałam sprezentowany ból gardła na caly tydzień. Pewnie, skoro prezent w tej postać był od dwojga dzieciątek, szczery i od serca ( a raczej od szyji) to i dłużej trzymał.

niedziela, 2 grudnia 2012

No to sobie narobiłam ...

   W ramach moich "fantastycznych" pomysłów zapisałam się na kurs języka holenderskiego. Nie wiem co u licha mnie podkusiło. Cieżki temat niestety ale..... po siedmiu lekcjach wreszcie udało mnie się sklecić pierwsze zdanie :) No i troszkę słówek zapamietałam. Zobaczymy jak to dalej będzie, bo jak na razie to dla mnie "czarna magia". Na szczęscie w mojej pracy się przyda, a i kontakt słuchowy z nim mam więc może nie będzie aż tak źle.

   A kolejny pomysł to zapisanie się na SAL do Hanulki
http://hanulek.blogspot.co.uk/2012/11/sal-lizzie-kate.html 
obrazki malutkie, więc i czasu powinno na nie starczyć, przynajmniej będę musiała dla siebie ten czas w miesiącu wyszukać. Jak na razie, to ze spokojem dopiero wczoraj wieczorem usiadłam i wydziergałam dwa dzwoneczki i gwiazdkę na ozdoby choinkowe. Wcześniej byłam zajeta robieniem hurtowo szalików typu "BOA" z pięknych nitek ze sklepu www.zamotane.pl Nauczyłam się ich na spotkaniu MARANCIAKÓW w Poznaniu, za co bardzo dziękuję :) Zrobiły w mojej rodzinie furrorę i nadal robią w pracy ;)