czwartek, 6 grudnia 2012

Świąteczne ozdoby

   Chcąc dorównać innym zdolniachom zabrałam się za robienie świątecznych ozdób na choinkę. Jak na razie, to mam 3 dzwonki bez serca (nie wiem jak je zrobić) i jedną gwiazdkę. W planach jeszcze kolejne dzwonki, by obdarować nimi koleżanki. Niestety, te co zrobiłam jeszcze nie są usztywnione, więc nie ma czym się chwalić.

W ferworze zakupów dałam sie namówić na dodatek specjalny do "przyjaciółki". Obrazek bardzo ładny, świeca na granatowym tle. Niby ma z tego wyjść efekt 3D. Dzisiaj to rozpakowałam, obejrzałam dokładnie i uznałam..., że do przyszego roku chyba się wyrobię. No kurcze blade nie mam zupełnie pojęcia, jak zatrzymac czas.... leci to paskudztwo między palcami jak woda w wodospadzie. Czy ktoś już wynalazł "czasorozciągator" ? Bardzo by się przydał....

Zapisałam sie również na różne CANDY. Sa to moje pierwsze tego typu zabawy. Nie sądziłam nawet, że kiedyś będę miała swojego bloga, a co dopiero brała udział w takich fajnych konkursach :) Z wiekiem człowiek nabiera pewności siebie.

A w domu? W domu szaleją zarazki. I te duże i te male.... i te niewidzialne też. Młodszy synek znów zakatarzony i kaszel mu dokucza, a starszemu febry wychodzą.... Faszeruję ich różnymi wynalazkami i z aptekli i domowej produkcji... Oby tylko na katarze i kaszlu się skończyło. Kilka tygodni temu brali już antybiotyki, bo obaj hurtowo mieli zapalenie gardła. Przy czym ich trzymało to 3 dni (oczywiście lekarstwa wzięli dłużej), a ja miałam sprezentowany ból gardła na caly tydzień. Pewnie, skoro prezent w tej postać był od dwojga dzieciątek, szczery i od serca ( a raczej od szyji) to i dłużej trzymał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz