niedziela, 29 grudnia 2013
Wiedziałam, wiedziałam....
i nic mi to nie dało. I tak przez święta przytyłam i tak. No fakt, jedzonko było pycha i szkoda było nie jeść, a ten chochlik w głowie ciągle kazał na serniczek zerkać, na czekoladę, potem na sałatki z majonezem.... Efekt? 1,5 z powrotem wróciło. Do tego wcisnęłam się w sukienkę, owszem, tę niebieską, ale okazało się, że jak ja w boki poszłam to ona od razu też, i od razu na długości zeszło i teraz muszę rzędy dorobić. Och prawie ze złości wczoraj rzucałam czym popadło. Nic, teraz czeka mnie intensywny "kurs zrzucania wagi" czyli płatki owsiane, jogurty, serki białe i sałata, brrrrr, a mogło być tak pięknie..... Dzisiaj doczepię ostatni zrobiony rząd i wstawię fotki, wyszło na serio fajowe. Nie sądziłam, że będzie tak ładne, jeszcze trochę dopracowania i wykończenia i..... powisi w szafie aż schudnę :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz