Wszyscy już chyba mają ten etap "szalowania" za sobą, dla mnie to dopiero odkrycie, ale nie zdajecie sobie sprawy jak wspaniałe odkrycie :) Zakochałam się w tym szalu od pierwszego wejrzenia. Drutami posługuję się jako tako, czyli umiem oczko prawe i oczko lewe. na szczęście Bogusia z maranciaków pomogła mi na spotkaniu w Poznaniu ogarnąć opis do tego szala i tak oto wygląda moja "droga przez mękę"
Niebieska sukienka na razie leży i odpoczywa, pozostał mi do zrobienia jeden rząd, dwie falbanki, i połączenie tego wszystkiego.



wspaniale Ci idzie:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, Marlena
Witaj!!Dziękuję za odwiedziny i pokrzepiające słowa u mnie na blogu :)
OdpowiedzUsuńSzaliczek bardzo ciekawy i wygląda na skomplikowany.Mam nadzieję,że szybko Ci pójdzie :)Pozdrawiam!
Agieszko, on tylko tak wygląda :) Musi być prosty, skoro ja pojęłam jak go robić :D
OdpowiedzUsuńWOW!
OdpowiedzUsuńwidziałam ten wzór ale lenistwo połączone z wygodnictwem jakoś mnie opanowuje gdy widzę ile to pracy, ale nie ulega wątpliwości że już wygląda super
Podziwiam ludzi którzy potrafią dziergać na szydełku różne wzory ja póki co tylko taką prościznę szydełkuję ale na druty się nie przerzucę jestem niecierpliwa,.
OdpowiedzUsuńJesteś wielka !
Szydełkowe Czary mary, tylko na początku wymaga to skupienia i nakładu pracy, potem, przy 5 czy 6 skręcie robi się już na pamięć :)
OdpowiedzUsuńDorka, ja rzucam się zawsze od początku na głęboką wodę. Wtedy mam pewność że jak coś mi się spodoba to wytrwam do końca. jak próbowałam małe wzory to szybko się zniechęcałam :)