Jestem, znów na chwilę.... W życiu wszystko układa się inaczej niż sobie zaplanujemy. W sierpniu miałam operację, powiodła się. Wycięli co mieli wyciąć, przestało boleć... Teraz jak zaczęło znów boleć, to okazało się, że jest jeszcze jedno ognisko endometriozy, nie widzieli tego. Czeka mnie kolejna operacja... Tym razem nie laparoskopowo tylko otwierają mnie normalnie. Do tego niemałż też idzie do szpitala... już jutro... Jak się wali to zawsze drzwiami i oknami.
Nie mam ochoty na nic, kilka rzeczy zaczętych, dwa wymarzone ptaki zamówione, a ja siadam i nic mi się nie chce. Wczoraj zmusiłam się do czegoś twórczego. Nie mogę dłużej tak trwać w zawieszeniu. Zaczęłam pokrowiec na matę do jogi, dla mamy. Coś prostego, szybkiego ... to pozwoli palcom wrócić do wprawy zanim zacznę ptaszory...
Robię z diva Alize, tej samej co mam tę zaczętą bluzkę. Ona jest świetna do pracy.
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia
OdpowiedzUsuńŻyczę szybkiego powrotu do zdrowia
OdpowiedzUsuńDużo dużo zdrowia życzę i pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńDziewczyny, kochane, dziękuję. Przyda się.
OdpowiedzUsuńZdrówka Izuś :-)
OdpowiedzUsuńPrzypomnij mi Twój adres bo mam dla ciebie sadzonki róż. Czekają na wysłanie :-)
UsuńŻyczę Wam dużo zdrowia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Niemałż już śmiga jak nowy :) we wtorek wyjmują mu szwy. ja czekam na telefon ze szpitala z datą operacji Powolutku, powolutku ale do przodu.
UsuńDużo zdrowia!
OdpowiedzUsuń