Jak wiadomo, większości z nas czas przelatuje między palcami i obojętnie jakby się człowiek nie starał coś z tym zrobić, to i tak na niektóre hobby go po prostu brakuje... Swoją przygodę z "ptaszyskiem" zaczęłam już w marcu, ale jakoś tak opornie szło. Potem była wizyta w szpitalu i z nudów coś trzeba było dłubać. Kolejna wizyta szpitalna i spory czas na rehabilitacje "zmusiły mnie" do ponownego sięgnięcia po "pierzastego przyjaciela". Oto efekt na dzień dzisiejszy, 14 piórek

Jestem pod wrażeniem. Piękności. Też mi się marzy ale ten czas.... Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńJaneczko, przecież Ty to w dwa dni "machniesz", z Twoimi zdolnymi rączkami :)
OdpowiedzUsuńale to piękne
OdpowiedzUsuńElunia, dziękuję to moje drugie dzieło na drutach w życiu hihihi
OdpowiedzUsuńBardzo efektowna robótka i podziwiam
OdpowiedzUsuń