Wróciłam, mam nadzieję, że znajdę wiecej czasu, by opisać ciekawsze chwile z mojego życia, kiedy tu nie pisałam. Zacznę od kurek. Stadko sporo się powiększyło, bo aż 3 razy miałam małe kurczątka. Na szczęście rozum jeszcze trochę działa i 3/4 z nich znalazło nowy dom.
Chciałabym wam pokazać jajeczka jakie od nich zbieram. Słowo "harcerza", że są prawdziwe :D
Miałam kilka śmiesznych chwil z nimi związanych, np. jedna pani myślała, że dla niej specjalnie je pomalowałam - dałam je na wielkanoc dla jej wnuczków. W smaku rewelacja.
Do kurek dołączyły jeszcze przepiórki i kaczki. A moje chłopaki mają gołębie :)
Jedynym zwierzątkiem niechcianym u nas jest kret. mimo różnych prób (tylko nuklearnej jeszcze nie przeprowadziłam) nadal skutecznie ryje pod trawnikiem, nawet w dzień.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz