W sobotę rano wracam do domku, obolała, powyginana ale cała i ponoć zdrowa. Ja tam wierzę, że tym razem już wszystko jest dobrze i że nie będę musiała wracać do szpitala. Co prawda idąc wyglądam komicznie, bo jedną nogą idę na palcach - mam usunięty kawałek mięśnia i zanim rozciąganie się porządnie mam lekki przykurcz - ale co tam, ważne, że wracam do domu do moich kochanych 3 mężczyzn. I do zwierzaków. I .... do robótek :)
Próbowałam robić tutaj ptaszora ale niestety wenflon mi nie pozwalał i po 2 rzędach odłożyłam robótkę do szafki. Jak będą jakieś postępy w pracy to obfocę, ale na razie nie pokażę tutaj tylko u "maranciaków" by przyszła właścicielka nie widziała jak wygląda.
Zycze zdrowka. Oby rekonwalestencja trwala jak najkrocej
OdpowiedzUsuńZycze zdrowka. Oby rekonwalestencja trwala jak najkrocej
OdpowiedzUsuńAniu, dziękuję
OdpowiedzUsuń